piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 1 .



Van zatrzymała się przed kamienicą w której mieściło się ich mieszkanie .

-Dobra na razie , jadę do pracy zobaczymy się później - zawołała Vanessa gdy Alex męczyła się z walizką , wciągając ją na pierwsze schody prowadzące do wnętrza budynku . Po jakichś pięciu minutach dotarła do mieszkania . Wyciągając klucze z torebki strąciła walizkę i wtem ta potoczyła się po schodach zahaczając po drodze idącego w górę chłopaka .

-Ups… - powiedziała przez ściśnięte zęby . Chłopak spojrzał na nią z uśmiechem i zaholował walizkę na właściwe miejsce .

-Bardzo przepraszam ja…

-Nic się nie stało - powiedział łagodnie .

-Naprawdę przepraszam , nie wiem jak to się stało… Jestem taka głupia… - gadała jak najęta .

-Już mówiłem że wszystko w porządku , spokojnie – powiedział nieznajomy ukazując przez uśmiech szereg śnieżno-białych zębów . Zaczerwieniła się .

- Więc dziękuje za doprowadzenie walizki do porządku

-Nie ma sprawy , przyjemnośc po mojej stronie – ukłonił się teatralnie .

-Jestem Luk

-Alex – nastąpił uścisk dłoni .

Dziewczyna dopiero teraz mu się porządnie przyjrzała . Był wysokim blondynem o niebieskich oczach. Ubrany w kremowe spodnie z opadającymi swobodnie na białe trampki nogawkami . Bordowa koszula w kratę z trzy czwartym rękawem była dopięta pod samą szyje , a na szerokich ramionach spoczywał granatowy plecak .

-Mieszkasz tu ? – zapytał po chwili ciszy , gdy ta prześwietlała go od góry do dołu .

-Yyy tak – odparła zdezorientowanym głosem posyłając chłopakowi nieśmiały uśmiech - A Ty co tu robisz ?

-Mieszkam . Od dwóch tygodni - odwzajemnił uśmiech - Ale Ciebie tu nigdy wcześniej nie widziałem – zmarszczył czoło i pogładził dłonią brodę na której widac było trzy dniowy zarost .

-Może dlatego że nie było mnie przez cały miesiąc – uśmiechnęła się szeroko

-Ah , więc to tak – zaśmiał się Luk

-No więc jesteśmy teraz sąsiadami – Na te słowa blondyn pokiwał tylko twierdząco głową – Więc pewnie się jeszcze spotkamy – dodała

-Pewnie tak – Nastała krępująca cisza . Oboje stali w bezruchu ukradkiem się sobie przyglądając .

-Ja , ty, to znaczy... – zaczęła się motac , gestykulując energicznie rękoma .

-A tak , jasne . Ja też już muszę iśc –powiedział zauważając zakłopotanie koleżanki .

-To do zobaczenia – rzuciła Alex przekręcając klucz w zamku .

-Tak , do zobaczenie – westchnął , i wymijając Al popędził ku górze .

Dwudziestolatka otworzyła drzwi mieszkania a na powitanie wybiegł jej duży pies . A był to Rocky . Dostała go od Johna gdy mieszkała jeszcze z rodzicami .

-Witaj słodziaku ! – weszła do mieszkania i zamknęła za sobą drzwi . Zostawiła walizkę i torebkę pod drzwiami i usiadła zaraz obok opierając się o ścianę . Przy niej położył się posłusznie Rocky radośnie machając ogonem . Gładziła go po grzbiecie i brzuchu , a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza .

-Jestem głupia – powiedziała ocierając policzek . Pies zaczął lizac rękę którą go głaskała a ona drugą gładziła jego uszy .

-Tak bardzo mi go przypominasz – wyszeptała do przyjaciela i mocno go przytuliła 


przyciągając do piersi . Po jakichś dwudziestu minutach pozbierała się z podłogi i udała się do łazienki . Jak zawsze na niebieskich kafelkach leżał śnieżnobiały dywanik a kremowe szafki wypełnione po brzegi były  różnego rodzaju kosmetykami . Dziewczyna sięgnęła po frotkę na górną półkę i związała włosy w luźnego koka . Wzięła szybki prysznic i ubrała się wygodnie . Zrobiła sobie duży kubek malinowej herbaty i usiadła w salonie . Nie włączając telewizora siedziała na kanapie wpatrując się w ekran . Biała firanka powiewała na wietrze wkradającym się przez okno . W całym mieszkaniu pachniało świeżością a na ciemnobrązowych meblościankach nie było ani grama kurzu . Kremowy pies leżał tuż u jej stup , było tak cicho że mogła usłyszec jego szybki oddech . Tą błogą cisze przerwał dźwięk komórki którą miała w kieszeni . To Vanessa ,  nie miała ochoty odbierac ale wiedziała że jeśli nie odbierze może się spodziewac następnych telefonów . Od niechcenia sięgnęła po telefon i podciągając nosem nadusiła zieloną słuchawkę .

-I jak tam? Rozpakowałaś się już ? – po drugiej stronie usłyszała radosny głos przyjaciółki .

-Nie , jakoś tak nie miałam czasu – skłamała . Starała się brzmiec naturalnie lecz przez łzy i zapchany nos było to niemożliwe .

-Al. , co jest ? Płakałaś ? Proszę cię weź się w garśc . Wiedziałam że tak będzie , mogłam wziąć dziej wolnego . To może wyjdź z Rockym na spacer dobrze ci to zrobi , on też na pewno z chęcią odwiedzi park

-Dobrze – odpowiedziała krótko

-Jak wrócę to pogadamy , jeśli chcesz oczywiście – Alex nic nie powiedziała . Van znała ją bardzo dobrze , wiedziała że jej przyjaciółka potrzebuje rozmowy .

-No to trzymaj się i proszę cię nie płacz już , kocham cie – mówiła szybko by nikt w biurze nie przyłapał jej na pogaduszkach .

-Ja ciebie też – pożegnała się ocierając twarz chusteczką . Zaraz po jej słowach Vanessa się rozłączyła . Alex westchnęła głęboko i otarła resztę słonej cieczy z policzków . Zwlokła się z łóżka i małymi kroczkami owinięta w koc powędrowała do swojego pokoju . Ukucnęła przy walizce którą zostawiła przy wejściu chcąc wybrac coś na spacer z Rockym . Zgadzało się wszystko włącznie z oznakowaniem z lotniska oprócz zawartości . Al. Znalazła tam całą mase męskich ubrań , od koszulek po swetry i spodnie a nawet buty . W lewej kieszeni zamiast jej bielizny , były tam perfumy i woda kolońska . Więc wychodziło na to że szczęśliwym posiadaczem tej oto walizki był mężczyzna . Dziewczyna pomimo dużego zaskoczenia uśmiechnęła się pod nosem .



 Z cwaniackim uśmieszkiem wybrała numer do swojej przyjaciółki , która odebrała po trzech sygnałach .

-Mogła byś się na trochę urwac z pracy ? – zapytała Alex zanim Van zdążyła co kol wiek powiedziec .

-Wątpię . A czemu ?

-Bo mam taki mały problem – zaczęła i bez zbędnych ceregieli wyjaśniła całą sytuację z zamienionym bagażem .

-No i może pojechała byś ze mną na lotnisko ? – zapytała zachęcająco

-no wiesz , ja bardzo chętnie ale nie wiem co szef na to – mówiła z rezygnacją

- Kurczę-posmutniała – nie chce sama tam jechac i to jeszcze będę musiała tłuc się autobusem – mówiła Al udając zmartwioną i zaczęła wyliczac wszystkie przeszkody jakie to musi pokonac w drodze na lotnisko .

- No dobra , pogadam z nim i zobaczę co się da zrobic , ale nic nie obiecuję – zgodziła się w końcu Vanessa . Dobrze znała jej gierki . Za każdym razem gdy jej przyjaciółka zaczynała swoje wyliczanki , ta bez wahania godziła się na wszystko , by już więcej nie musiała tego słuchac .

- Kochana jesteś ! – wykrzyczała radośnie do słuchawki

- Tak wiem – westchnęła , po czym rozłączyła się . Alex stwierdziła że to w czym przyjechała nie nadaje się na wyjście . Pożyczyła od Vanessy jedyne czyste dżinsy , a dlatego że nie miała żadnych swoich ubrań , postanowiła pożyczyc coś od właściciela walizki która była obecnie w jej posiadaniu .

Szybko się przebrała , na górę ubierając koszulkę z nadrukiem Fuch You . Miała nadzieje że „kolega” nie zauważy że sobie ją pożyczyła . Przeczesała jeszcze długie kasztanowe włosy i wciągnęła trampki . Po pięciu minutach dotarł do niej sms od Vanessy , w którym napisała że za chwilę będzie . pozbierała rzeczy , ubrała skurzaną kurtkę z trzy czwartym rękawem , przerzuciła torbę przez ramię , wzięła walizkę , zapięła Rockiego na smycz i wyszła z domu .