Van zatrzymała się przed kamienicą w której mieściło się ich
mieszkanie .
-Dobra na razie , jadę do pracy zobaczymy się później -
zawołała Vanessa gdy Alex męczyła się z walizką , wciągając ją na pierwsze
schody prowadzące do wnętrza budynku . Po jakichś pięciu minutach dotarła do
mieszkania . Wyciągając klucze z torebki strąciła walizkę i wtem ta potoczyła
się po schodach zahaczając po drodze idącego w górę chłopaka .
-Ups… - powiedziała przez ściśnięte zęby . Chłopak spojrzał
na nią z uśmiechem i zaholował walizkę na właściwe miejsce .
-Bardzo przepraszam ja…
-Nic się nie stało - powiedział łagodnie .
-Naprawdę przepraszam , nie wiem jak to się stało… Jestem
taka głupia… - gadała jak najęta .
-Już mówiłem że wszystko w porządku , spokojnie – powiedział
nieznajomy ukazując przez uśmiech szereg śnieżno-białych zębów . Zaczerwieniła
się .
- Więc dziękuje za doprowadzenie walizki do porządku
-Nie ma sprawy , przyjemnośc po mojej stronie – ukłonił się
teatralnie .
-Jestem Luk
-Alex – nastąpił uścisk dłoni .
Dziewczyna dopiero teraz mu się porządnie przyjrzała . Był
wysokim blondynem o niebieskich oczach. Ubrany w kremowe spodnie z opadającymi
swobodnie na białe trampki nogawkami . Bordowa koszula w kratę z trzy czwartym
rękawem była dopięta pod samą szyje , a na szerokich ramionach spoczywał
granatowy plecak .
-Mieszkasz tu ? – zapytał po chwili ciszy , gdy ta
prześwietlała go od góry do dołu .
-Yyy tak – odparła zdezorientowanym głosem posyłając
chłopakowi nieśmiały uśmiech - A Ty co tu robisz ?
-Mieszkam . Od dwóch tygodni - odwzajemnił uśmiech - Ale
Ciebie tu nigdy wcześniej nie widziałem – zmarszczył czoło i pogładził dłonią
brodę na której widac było trzy dniowy zarost .
-Może dlatego że nie było mnie przez cały miesiąc –
uśmiechnęła się szeroko
-Ah , więc to tak – zaśmiał się Luk
-No więc jesteśmy teraz sąsiadami – Na te słowa blondyn
pokiwał tylko twierdząco głową – Więc pewnie się jeszcze spotkamy – dodała
-Pewnie tak – Nastała krępująca cisza . Oboje stali w
bezruchu ukradkiem się sobie przyglądając .
-Ja , ty, to znaczy... – zaczęła się motac , gestykulując
energicznie rękoma .
-A tak , jasne . Ja też już muszę iśc –powiedział zauważając
zakłopotanie koleżanki .
-To do zobaczenia – rzuciła Alex przekręcając klucz w zamku
.
-Tak , do zobaczenie – westchnął , i wymijając Al popędził
ku górze .
Dwudziestolatka otworzyła drzwi mieszkania a na powitanie
wybiegł jej duży pies . A był to Rocky . Dostała go od Johna gdy mieszkała
jeszcze z rodzicami .
-Witaj słodziaku ! – weszła do mieszkania i zamknęła za sobą
drzwi . Zostawiła walizkę i torebkę pod drzwiami i usiadła zaraz obok opierając
się o ścianę . Przy niej położył się posłusznie Rocky radośnie machając ogonem
. Gładziła go po grzbiecie i brzuchu , a po jej policzku spłynęła pojedyncza
łza .
-Jestem głupia – powiedziała ocierając policzek . Pies
zaczął lizac rękę którą go głaskała a ona drugą gładziła jego uszy .
-Tak bardzo mi go przypominasz – wyszeptała do przyjaciela i
mocno go przytuliła
przyciągając do piersi . Po jakichś dwudziestu minutach
pozbierała się z podłogi i udała się do łazienki . Jak zawsze na niebieskich
kafelkach leżał śnieżnobiały dywanik a kremowe szafki wypełnione po brzegi były
różnego rodzaju kosmetykami . Dziewczyna
sięgnęła po frotkę na górną półkę i związała włosy w luźnego koka . Wzięła
szybki prysznic i ubrała się wygodnie . Zrobiła sobie duży kubek malinowej
herbaty i usiadła w salonie . Nie włączając telewizora siedziała na kanapie
wpatrując się w ekran . Biała firanka powiewała na wietrze wkradającym się
przez okno . W całym mieszkaniu pachniało świeżością a na ciemnobrązowych
meblościankach nie było ani grama kurzu . Kremowy pies leżał tuż u jej stup ,
było tak cicho że mogła usłyszec jego szybki oddech . Tą błogą cisze przerwał
dźwięk komórki którą miała w kieszeni . To Vanessa , nie miała ochoty odbierac ale wiedziała że
jeśli nie odbierze może się spodziewac następnych telefonów . Od niechcenia
sięgnęła po telefon i podciągając nosem nadusiła zieloną słuchawkę .
-I jak tam? Rozpakowałaś się już ? – po drugiej stronie
usłyszała radosny głos przyjaciółki .
-Nie , jakoś tak nie miałam czasu – skłamała . Starała się
brzmiec naturalnie lecz przez łzy i zapchany nos było to niemożliwe .
-Al. , co jest ? Płakałaś ? Proszę cię weź się w garśc .
Wiedziałam że tak będzie , mogłam wziąć dziej wolnego . To może wyjdź z Rockym
na spacer dobrze ci to zrobi , on też na pewno z chęcią odwiedzi park
-Dobrze – odpowiedziała krótko
-Jak wrócę to pogadamy , jeśli chcesz oczywiście – Alex nic
nie powiedziała . Van znała ją bardzo dobrze , wiedziała że jej przyjaciółka
potrzebuje rozmowy .
-No to trzymaj się i proszę cię nie płacz już , kocham cie –
mówiła szybko by nikt w biurze nie przyłapał jej na pogaduszkach .
-Ja ciebie też – pożegnała się ocierając twarz chusteczką .
Zaraz po jej słowach Vanessa się rozłączyła . Alex westchnęła głęboko i otarła
resztę słonej cieczy z policzków . Zwlokła się z łóżka i małymi kroczkami
owinięta w koc powędrowała do swojego pokoju . Ukucnęła przy walizce którą
zostawiła przy wejściu chcąc wybrac coś na spacer z Rockym . Zgadzało się
wszystko włącznie z oznakowaniem z lotniska oprócz zawartości . Al. Znalazła
tam całą mase męskich ubrań , od koszulek po swetry i spodnie a nawet buty . W
lewej kieszeni zamiast jej bielizny , były tam perfumy i woda kolońska . Więc
wychodziło na to że szczęśliwym posiadaczem tej oto walizki był mężczyzna .
Dziewczyna pomimo dużego zaskoczenia uśmiechnęła się pod nosem .
Z cwaniackim
uśmieszkiem wybrała numer do swojej przyjaciółki , która odebrała po trzech
sygnałach .
-Mogła byś się na trochę urwac z pracy ? – zapytała Alex
zanim Van zdążyła co kol wiek powiedziec .
-Wątpię . A czemu ?
-Bo mam taki mały problem – zaczęła i bez zbędnych ceregieli
wyjaśniła całą sytuację z zamienionym bagażem .
-No i może pojechała byś ze mną na lotnisko ? – zapytała zachęcająco
-no wiesz , ja bardzo chętnie ale nie wiem co szef na to –
mówiła z rezygnacją
- Kurczę-posmutniała – nie chce sama tam jechac i to jeszcze
będę musiała tłuc się autobusem – mówiła Al udając zmartwioną i zaczęła
wyliczac wszystkie przeszkody jakie to musi pokonac w drodze na lotnisko .
- No dobra , pogadam z nim i zobaczę co się da zrobic , ale
nic nie obiecuję – zgodziła się w końcu Vanessa . Dobrze znała jej gierki . Za
każdym razem gdy jej przyjaciółka zaczynała swoje wyliczanki , ta bez wahania
godziła się na wszystko , by już więcej nie musiała tego słuchac .
- Kochana jesteś ! – wykrzyczała radośnie do słuchawki
- Tak wiem – westchnęła , po czym rozłączyła się . Alex
stwierdziła że to w czym przyjechała nie nadaje się na wyjście . Pożyczyła od
Vanessy jedyne czyste dżinsy , a dlatego że nie miała żadnych swoich ubrań ,
postanowiła pożyczyc coś od właściciela walizki która była obecnie w jej
posiadaniu .
Szybko się przebrała , na górę ubierając koszulkę z
nadrukiem Fuch You . Miała nadzieje że „kolega” nie zauważy że sobie ją
pożyczyła . Przeczesała jeszcze długie kasztanowe włosy i wciągnęła trampki .
Po pięciu minutach dotarł do niej sms od Vanessy , w którym napisała że za
chwilę będzie . pozbierała rzeczy , ubrała skurzaną kurtkę z trzy czwartym
rękawem , przerzuciła torbę przez ramię , wzięła walizkę , zapięła Rockiego na
smycz i wyszła z domu .






